Wpisz szukane zagadnienie. Wciśnij ESC, aby anulować.

Czy warto jeździć na konferencje dla blogerów?

Skupię się na wpisie, który od dawna chodził mi po głowie. Wiem, że część z moich czytelniczek posiada własne miejsca w sieci, dlatego dzisiejszy post będzie skierowany właśnie do blogerek. Ale jeśli nie blogujesz, to i tak możesz przeczytać ten wpis. Zobaczysz, co tam się wyprawia i po tam jeżdżę. Podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego, czy warto jeździć na konferencje dla blogerów.

Spotkań blogowych jest cała masa – mniejsze, większe, tematyczne – dla blogerek parentingowych, lifestylowych i urodowych, po wielkie konferencje skupiające różnych twórców internetowych. Blogotok, See Bloggers, BCP, Smok Blog itd. Wymieniłam tylko kilka z nich. Jest też Meet Beauty, w którym miałam okazję ostatnio uczestniczyć. Tak więc widzicie, spotkań polskiej blogosfery jest cała masa, można wybierać, ale też można być na każdym, nie ma żadnych ograniczeń. Często do pokonania jest kilkaset kilometrów – przed zapisaniem się na takie spotkanie należy się zastanowić, gdzie warto jechać i zrobić selekcję, albo jeśli uznamy, że jest nam to potrzebne, to być na wszystkich.

Uczestniczyłam już w bardzo wielu konferencjach dla blogerów. Jednak w zeszłym roku praktycznie wszystkie spotkania odpuściłam, głównie ze względów finansowych. Jestem samotną mamą, mam masę wydatków, sama się utrzymuję więc tutaj muszę brać pod uwagę różne kwestie. W tym roku, z racji tego, że domowy budżet tak mocno nie kuleje postanowiłam, nie odpuszczać i nadrobić zaległości. Bo bardzo jest mi to potrzebne.

Po pierwsze: wiedza

Jest kilka powodów, dla których warto w tych konferencjach uczestniczyć. Przede wszystkim ja jadę tam po wiedzę. Wykłady i prelekcje zazwyczaj prowadzą blogerzy, którzy w swoich dziedzinach są już ekspertami. Nie boję się ich tak nazwać. W swoim blogowaniu odnieśli sukces. A co to dla mnie oznacza? Przede wszystkim to, że świetnie połączyli swoje zainteresowania z blogiem, ich marka jest rozpoznawalna, a blogi przerodziły się w małe firmy. 

 Warto tam być i chłonąć wiedzę. Prelegenci dzielą się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i przeważnie fundują sporą dawkę informacji. Blogerzy zazwyczaj są samoukami. W sumie wszystkich, których znam, dążą do jakiegoś swojego, wyznaczonego celu, realizują swoje założenia, pokazują światu swoje pasje (tak, wiem, wszyscy gadają o tych „pasjach”…). Niektórzy z nich rozkręcają swoje interesy. Dlatego jeśli nie piszemy do szuflady, a chcemy się rozwijać, mieć fajny, pełen inspiracji poczytny blog, to zdecydowanie trzeba w takich konferencjach brać udział.

Po drugie: bratnie dusze

Kolejny plus to oczywiście aspekt towarzyski. Przez to, że na tego typu spotkania jeżdżę od kilku lat – poznałam masę fantastycznych osób, z którymi cały czas mam kontakt. No wiecie to takie bratnie dusze, które widząc, że siedzę w telefonie lub komputerze nie pytają „co Ty tam klepiesz?” albo „co Ty tam znowu grzebiesz?” :) Jak jestem z dziewczynami to nikogo nie dziwi grzebanie w telefonie (bo wtedy zazwyczaj ogarniamy Social Media). Nikt nie patrzy krzywo jak robisz zdjęcie obiadu albo strzelasz selfie :) Rozumiemy się bez słów. Z nimi mogę swobodnie podagać na te „nasze tematy”, podzielić się wiedzą, wymienić doświadczeniami. No i co rusz poznajemy nowych ludzi. Blogerzy to zazwyczaj bardzo otwarte osoby. Chociaż, jak wszędzie trafiają się gwiazdy, w naszym przypadku gwiazdy blogosfery…  

Po trzecie: twarze z internetu dostępne na wyciagnięcie ręki 

Extra jest to, że te znane twarze z internetu możemy zobaczyć na żywo. Ba! Nawet z nimi porozmawiać. Trochę śmieszy mnie to, jak ktoś bardzo chce podejść i przybić piątkę z ulubionym blogerem, a się boi. Przez pół godziny obmyśla plan jak to zrobić. Przecież Was nie zjedzą! Nie bójcie się! :) Pewnie znajdziecie 1000 tematów do rozmowy, a być może Wasza znajomość przerodzi się w coś więcej.

Po czwarte: nowe marki i produkty 

Na takich konferencjach zazwyczaj jest sporo marek, które chcą się zaprezentować. Skupię się na ostatnim evencie – Meet Beauty. To wydarzenie miało całą masę partnerów – co poskutkowało tym, że wróciłam do domu obładowana giftami. Ale nie o to chodzi, żeby zebrać jak najwięcej prezentów. Dzięki temu mam okazję poznać wiele kosmetycznych nowości, jako jedna z pierwszych mogę je przetestować i zaprezentować swoim czytelniczkom. Dzielę się na blogu swoją opinią, która leci w świat. To jest fajny sposób na poznanie rynku, który cały czas się rozwija. Non stop są wypuszczane jakieś nowe kosmetyki. Dzięki moim wpisom czytelniczki zaoszczędzają czas na buszowaniu w drogerii. Testuję i często zdradzam, co warto kupić, a co jest badziewiem i szkoda na to kasy. Polecane przeze mnie produkty można zazwyczaj kupić bez wychodzenia z domu. Wystarczą zakupy przez internet. Każdy na tym zyska. I słówko do blogerek: drogie uczestniczki eventów, błagam, nie nazywajcie tych giftów „darami losu”, bo mi się słabo robi. Pewnie tym firmom też. Od darów losu był Rynkowski. 

Po piąte: nowe współprace

Kolejny plus to szansa na współprace. Tak jak wyżej, jest sporo firm, które chcą się zaprezentować. Może nie wszyscy, ale zdecydowana większość też chce poznać nowych blogerów i nawiązać współpracę. 

Po szóste: zrób coś dla siebie

Taki wyjazd to takie oderwanie się od codzienności. Życie pewnie większości z nas to nie sielanka. Moje też nie, choć na blogu tego nie pokazuję, bo po co. Każdy ma swoje problemy, masę obowiązków – ja również. Czasami mam ich po kokardy, dlatego ważne są dla mnie takie wypady i regeneracja sił. Rzucam to wszystko i jadę przed siebie. Często oczywiście w pakiecie :)

Po siódme: motywacja!

Takie spotkania są mega motywujące i mega inspirujące. Po za tym czuję się w pewien sposób doceniona i wyróżniona – bo na takie spotkania niestety nie dostaje się każdy bloger. Po eventach mam zawsze głowę pełną pomysłów. Często już podczas spotkania notuję sobie w telefonie pomysły na posty, które właśnie wykiełkowały. A później je realizuję. Nie okłamujmy się – są lepsze i gorsze momenty w blogowaniu. Raz wena jest, a czasem nie ma. I niekiedy to trwa całkiem długo. Dlatego jeżdżąc na takie spotkania „się ładuję”, a później tworzę. Czasami nie mogę doczekać się, aż dorwę komputer i zacznę pisać. Taki kop motywacyjny od czasu do czasu jest każdemu bardzo potrzebny. Bo tworzenie jednego wpisu to są długie godziny pracy. Trzeba napisać post, poprawić błędy, zrobić zdjęcia, zadbać o kanały Social Media. Te nasze blogi często są takimi naszymi małymi firmami. Śmieję się i mówię, że blog to moje drugie dziecko.

Po ósme: daj się poznać

Super jest to, że ja mogę poznać inne osoby. Ale i inne osoby mogą poznać mnie. Zawsze warto mieć przygotowane wizytówki. Jest to też jest jakiś sposób na zyskanie nowych czytelników. Także jest plus z każdej strony :)

To jest mój punkt widzenia. Każdy blog jest inny (na szczęście!) i nie każdy wymieniony wyżej nagłówek pasuje do Waszego bloga. Bo jeśli któraś z Was pisze o książkach czy podróżach przykład na kosmetykach jest dla Was zbędny. Wtedy możecie „kosmetyki” podmienić na „książki” lub „niezbędniki każdej podróży” i będzie ok.

FOLLOW ME ON INSTAGRAM & FACEBOOK

533 total views, 1 views today

14 Komentarze

  1. Dla mnie najważniejsza jest energia jaką zdobywam na konferencjach, znajomości i własnie moc motywacji na dalszy rozwój i zmiany :)

  2. Ja jeszcze nie byłam na takiej konferencji. Wiedza to jest to co ciągnie mnie i w lipcu będę po raz pierwszy na See Bloggers. Nie mogę się doczekać

  3. Zdecydowanie dla samego klimatu i innych ludzi warto jechać :)

  4. Jasne, że warto. Takiej energii i znajomości nie znajdziemy nigdzie indziej, jak na spotkaniach do tego przeznaczonych.

  5. Ostatnio nie mam możliwości wyrwania się na konferencje i kolejny rok omija mnie np. See Bloggers .
    Ale nadrobię, bo warto.

  6. Moim zdaniem, z każdego wydarzenia można wyciągnąć coś dla siebie, coś, co nas rozwija :)

  7. Pewnie, że warto jeździć na konferencje, choć osobiście tego nie robię, bo mieszkam za granicą i mam trochę za daleko :). Chętnie za to poznałabym na żywo blogerki, które znam wirtualnie i bardzo je lubię. A dodatkowa wiedza każdemu się przyda :).

  8. Ja dzięki takiemu spotkaniu poznałam Ciebie Aga :) Pozdrawiam!

  9. Od przyszłego roku mam zamiar bywać na tego typu eventach i mówiąc szczerze – nie mogę się doczekać! Mój blog jest w zasadzie nowy, ale cała blogosfera bardzo mnie intryguje i siedzę w niej w zasadzie od lat! Zaczynałam na Tenbicie :P haha
    Może będzie nam dane się kiedyś poznać osobiście :) <3
    Pozdrawiam ciepło!

  10. Jeszcze nigdy nie byłam na konferencji dla blogerów. Byłam na kilku marketingowych i na całkiem sporej liczbie konferencji technologicznych, ale na takiej stricte dla blogerów jeszcze nigdy.

    W tym roku bardziej niż zawsze miałam wrażenie, że na Blog Conference Poznań byli WSZYSCY oprócz mnie. Tak więc… W przyszłym roku wybiorę się na jakieś blogowe wydarzenie, żeby zobaczyć z czym to się je ;)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.