Teksty rodziców, które mnie przerażają

by Agnieszka
Morze

Podczas tegorocznych wakacji nad morzem, słyszałam wiele tekstów rodziców, które moim zdaniem nie powinny ujrzeć światła dziennego. Nie uważam siebie za osobę idealną, ale mam pewne zasady, szczególnie w kwestii porozumiewania się z dzieckiem. Oczywiście, czasem zaklnę pod nosem albo jak już to tylko w towarzystwie dorosłych. Do dziecka nie rzucę nigdy żadną ku**ą, ani innych chu**m. Niektórych zdecydowanie ponosi. Oprócz przekleństw były też inne zdania, których nie chciałam słyszeć, np.: 

1. Sytuacja pierwsza – mały, ok. 5 – letni chłopczyk, bał się wejść do morza. Po długiej “adaptacji” i przekonywaniu się, że ta woda nie jest taka zła, zaczął się radośnie pluskać. Nagle ojciec krzyknął: “Uważaj rekin!”… możecie wyobrazić sobie teraz to dziecko spierniczające tak aż się kurzyło? Ja widzę go do tej pory. No i co? Ciekawe czy później ten chłopczyk poszedł się jeszcze kąpać…? Na pewno nie. Brawa dla tatusia. 

2. “Zjesz zupę – kupię Ci loda.” Zdanie które powtarzało się notoryczne! Przekupstwo jak nic! Osobiście nie używam takich metod. Strasznie mnie wkurza wmuszanie na siłę jedzenia dziecku i obiecywanie loda czy czekoladki po “ładnie” zjedzonym posiłku. Wiadomo, że jeśli dziecko chce dostać tę nagrodę to na siłę będzie próbowało zjeść zupę, mięsko lub ziemniaki. Wychodzę z założenia, że jeśli nie chce, to:

a- może mu nie smakuje – dziecko też ma prawo wyboru i też coś ma prawo mu smakować lub nie,

b- może nie jest głodne. Poczekaj, samo przyjdzie i zawoła “am”- u mnie to działa. Poza tym jeszcze jedna kwestia, jeśli przed posiłkiem dziecko wypiło soczek lub najadło się słodyczy albo innych zapychaczy to obiadu na pewno nie zje. Najlepiej jest ustalić schemat posiłków w ciągu dnia i się tego trzymać.

3. “Chodź tutaj, bo Cię pan zabierze.” Hmm… a po co ten Pan by miał zabrać Twoje dziecko? I po co dziecko tak straszyć? Dziecko idzie, patrzy, ogląda, dotyka, bo jest ciekawe. A że rodzicowi nie chce się ruszyć dupy i najchętniej chciałby ten rodzic aby dziecko warowało przy nodze jak pies, podczas gdy sam się relaksuje, siedzi i pije piwo, to chyba ktoś tu się pomylił i nie dorósł do roli ojca/ matki* – (*niepotrzebne skreślić). Kwestii picia alkoholu przy dzieciach nie będę w tej chwili poruszać.

4. “Zostaw to, nie ruszaj, nie dotykaj, bo jak Ci przyleję/ jak dostaniesz w dupę to zobaczysz!” Co zobaczy? No? Chyba jedyne Twoją słabość i agresję. A agresja rodzi agresję, pamiętaj. Dziecko chcesz czy nie bierze z nas przykład. Wychowanie małego człowieka wymaga cierpliwości, wiem. A pozwól dziecku dotknąć tego co chce, jest ciekawe… a jak faktycznie nie można czegoś dotykać to wytłumacz. I policz do 10. To pomaga :)

5. “Zostaw to, bo jak Ci przypierd**ę to zobaczysz.” Tak, takie rzeczy też były. No jak tak można!?!? Helloł??? Co do reszty czytaj punkt wyżej.

Niektórych tekstów na prawdę nie dało się słuchać, te najbardziej zapadły mi w pamięć. A przecież dziecko to ogromny CUD i to, że jest małe nie oznacza tego, że nie można go szanować. 

Morze

Morze

Morze

Morze

FOLLOW ME ON INSTAGRAM & FACEBOOK

Może Ci się również spodobać

8 komentarzy

Ola 30 sierpnia 2015 - 21:29

Raz złapałam się na tym, że powiedziałam…”no idź, ale zobacz tam stoi taki Pan”. Powiedziałam, to w taki sposób, że Mania się wystarszyła i ja w sumie też się wystraszyłam tego co powiedziałam. Bo rzeczywiście dziecka nie można straszyć! Teraz jak Mania chce dotykać rzeczy, których naprawdę nie może, to po prostu mówię, że jak to się zepsuje, to temu Panu/tej Pani będzie przykro i że nie można tak bez pozwolenia dotykać. To działa…Mania się nie boi i wszyscy są zadowoleni :)

Reply
Agnieszka 30 sierpnia 2015 - 22:07

Dobrze, że znalazłaś inną metodę. Też czasem mówię, że np. nie wolno, bo pani nie pozwoli albo trzeba najpierw panią zapytać i to też u mnie działa :)

Reply
retro-moderna 30 sierpnia 2015 - 21:34

Tekst z typu “Chodź tutaj, bo Cię pan zabierze”, funkcjonuje od kiedy pamiętam. Jak byłam dzieckiem powtarzany nagminnie przez dorosłych dookoła, oprócz mojej mamy, która nie stosowała tego typu głupich, straszących dziecko tekstów. Natomiast często słyszę od osób starszych podobne słowa skierowane do obcych dzieci, które są niegrzeczne. Podchodzi taka babcia do lekko szalejącego malucha w sklepie albo autobusie i mówi – bądź grzeczny, bo cię zabiorę. Na moje dzieci na szczęście to nie trafiło, chyba bym się zdenerwowała.

Reply
Agnieszka 30 sierpnia 2015 - 22:13

Zgadzam się, tekst ten działa już baaardzo długo. I też nie raz słyszę od obcych osób na przykład w sklepie. Raz jakaś kobieta powiedziała tak do mojej Córki – chociaż była grzeczna, po prostu dłużej zatrzymała się przy jednej z półek. Kobieta powiedziała, że jak nie idzie z mamusią to ona ją zabierze. Moje Dziecko się wystraszyło, ja nie wytrzymałam… Pani zwróciłam uwagę i głośnio powiedziałam do Zuzi: “nie ta pani Cie nigdzie nie zabierze, nie słuchaj jej…”. Sądząc po minie tej pani – zdecydowanie poczuła się urażona :) Takie teksty mega mnie denerwują, ale niestety nie mamy wpływu na to, co powiedzą inni.

Reply
Agata / BAM! Fotografia 30 sierpnia 2015 - 22:28

No 5 to już totalnie mnie zszokowała. Jak tak można w ogóle, się pytam?! Czasem w chwilach bezsilności też zdarza mi się powiedzieć coś pod nosem, do siebie, nie do dziecka. A z tym “bo pan zabierze” to było w czasach mojego dzieciństwa, jest i teraz wśród starszych szczególnie…

Reply
Agnieszka 30 sierpnia 2015 - 22:40

Niestety zdarzają się i takie rzeczy…

Reply
Agnieszka 31 sierpnia 2015 - 22:16

O tym zabieraniu przez kogoś, to niestety notorycznie się słyszy.. Do mojej córki nikt tak nigdy nie powiedział (spróbowałby to bym odpowiednio mu odpowiedziała), ale nawet młode kobiety z dziećmi na spacerach czy placach jak tak obserwuję mówią w ten sposób! Zwłaszcza w pamięci zapadła mi jedna taka z widzenia z osiedla znajoma mama, której dziecko notorycznie uciekało a ona za nim krzyczała: stój bo za rogiem jest wiedźma i cię zabierze! Słyszałam też warianty z panem policjantem (to już zupełnie nie do pomyślenia, przecież dziecko musi wiedzieć że co jak co, ale w razie czego do pan policjant mu pomoże jak się zgubi czy coś, a nie że będzie się go bać…)

Reply
Matka na Szczycie 27 lipca 2016 - 05:40

U nas tez jest, ze loda, czy słodycza dopiero po obiedzie i uwierz, ze mój syn sam z siebie nigdy nie powie, że chce jeść! On najchętniej żywiłby się włącznie słodyczami, a stwierdzenie, ze deser dopiero po obiedzie, to dla mnie żadne przekupstwo, tylko zdrowy rozsądek – przecież nie będzie jadł lodów zamiast obiadu ;)

Reply

Zostaw komentarz