Wpisz szukane zagadnienie. Wciśnij ESC, aby anulować.

Czym zaskoczył mnie Paryż?

Za nami 4 dni w Paryżu. Mówią, że Paryż to miasto pełne miłości, cudnych kafejek, urokliwych uliczek. Podobno będąc tam można poczuć się jak na planie dobrego filmu. Są zwolennicy, dla których: “Paris is always a good idea”, ale jest i grupa, dla których Paryż jest i będzie zwykłym, wielkim miastem. Powiem Wam, że sam wypad był super i absolutnie niczego nie żałuję! Extra towarzystwo, plan każdego dnia pękający w szwach, zero czasu na nudę, mało snu, masa kilometrów zrobionych na nogach. Wróciłam ponad 3 kg lżejsza :) Fajnie było zobaczyć Paryż na własne oczy, posiedzieć pod migoczącą wieżą Eiffla, wyruszyć na niekończące się wycieczki startując z samego rana, a kończąc ciemną nocą. Poczuć odrobinę klimat tego miasta, popatrzeć na wspaniałe muzea i zabytki, pływać Sekwaną i podziwiać liczne kamienice. Jednak sam Paryż zaskoczył mnie pod kilkoma względami i szczerze – nie zauroczył mnie wcale. To nie tak jak z Italią – tam jeszcze nie wyjedziesz, a już chcesz wracać!

Sekwana

Po pierwsze:

  • wszędobylskie śmieci, brud i szczury biegające po ulicy. Mnóstwo śmieci walających się pod nogami, choć kosze były tuż obok. W biały dzień widziałam szczury. Jeden biegł przede mną – w sumie dobrze, że nie w moją stronę. Po Sekwanie dryfowały puste butelki po coli i jakieś etykiety. W drodze do Notre Dame mijałam kupę papierków, folii, pustych opakowań, a na chodniku były nawet części garderoby jak stanik, majtki i skarpety. W wielu miejscach nie było czuć francuskiego klimatu, a raczej mocną woń moczu…

Czym zaskoczył mnie Paryż?

Po drugie:

  • francuzi nie znają angielskiego. Bardzo ciężko było się z nimi dogadać w tym języku. Wielu z nich rozkładało ręce. Nawet pan z informacji nie wiedział co to znaczy “one day”, gdy chciałyśmy kupić bilet. Gdy błądziłyśmy na stacji (o komunikacji ciut dalej) trudno było trafić na osobę, z którą się choć odrobinę dogadasz, a jak już ktoś się znalazł to upewniałyśmy się jeszcze u kilku kolejnych osób, czy aby na pewno pociąg jedzie w pożądaną stronę.

Po trzecie:

  • komunikacja miejska. Czytałam na wielu blogach, że Paryż jest świetnie skomunikowany. Posiadają przecież 16 lini metra… pociągi… autobusy… Jest w czym wybierać, więc bez problemu wszędzie się dostaniecie. No… nie do końca. Najpierw straciłyśmy mnóstwo czasu na ogarnięcie tego wszystkiego, a gdy już się wydawało, że jesteśmy na prostej to zawsze na naszej drodze były jakieś przeszkody. Na przykład: pierwszego dnia jechałyśmy 4 razy autobusem tej samej linii, za każdym razem inną trasą i nie mogłyśmy dotrzeć do przystanku, do którego chciałyśmy. Przez to spóźniłyśmy się na nasz rejs po Sekwanie, który miał być wieczorową porą. Bilety kupiłyśmy wcześniej online… Pociągi: sprawdzamy tory, trasy, a i tak pociąg zazwyczaj nie jechał tak jak powinien. Podróż z Disneyladndu: jedziemy jednym pociągiem tam i z powrotem. Tam dojechałyśmy bez problemu i wysiadłyśmy gdzie trzeba. Powrót: pociąg, który powinien jechać do centrum zatrzymuje się 4 przystanki przed właściwym. Zbliża się 24, a pociąg dalej nie jedzie. Żadnej informacji. Co dalej? Trzeba szukać. Byłyśmy wyposażone w mapę, mapę w telefonie (która nota bene pokazywała inne nazwy przystanków i znów nie wiadomo co i jak) i język, w którym ciężko się było porozumieć z tubylcami.

Trocadreo

Po czwarte:

  • wieża Eiffla jest mała. Jest trochę wyższa od Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Byłam tym faktem ogromnie zaskoczona! Tuż przy wjeździe do Paryża wszędzie jej szukałam. Nie było jej widać, bo zasłaniały ją kamienice i wieżowce. Dopiero będąc na jakimś wzgórzu można było ją dostrzec lub podjechać bliżej na Plac Trocadero, gdzie było mnóstwo osób i czarnoskórych, nachalnych sprzedawców, wciskających małe świecące wieże Eiffla tylko po 5 euro.

Wieża Eiffla

Po piąte:

  • ilość ludzi przeróżnych narodowości. Przeogromne tłumy. Szczególnie wieczorem w okolicy wieży Eiffla i w Disneylandzie. Coś niesamowitego! Tylu ludzi jeszcze chyba nie widziałam.

Po szóste:

  • ceny. Na same bilety i napoje poszło sporo kasy. Nie wspomnę o jedzeniu… Z pamiątek przywiozłam tylko magnes za 1 euro i breloczek za 2,5. Za dwa lody zapłaciłyśmy 13,20 euro. Ale były najpyszniejsze na świecie.

Po siódme:

  • cudowny Disneyland. Karuzele i tego typu atrakcje jakoś nigdy mnie nie rajcowały. Sądząc po mieście obstawiałam, że będzie tam jakiś szajs. Huśtawki, jakieś przedstawienia, zabawy. Wystarczyło przejść przez bramy i poczułam się dosłownie jak dziecko. To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Kilkanaście razy miałam ciarki na ciele! Niesamowite i piękne miejsce. Miasto można sobie darować, ale do Disneylandu zdecydowanie trzeba jechać.

Disneyland

Po ósme:

  • Plac Pigalle. Mały, brudny, rzekłabym obskurny placyk, na którym wcale nie ma kasztanów :) Byłyśmy tam może dwie minuty i dałyśmy nogę.

Super było zobaczyć to wszystko na żywo, ale wątpię czy skuszę się na kolejną podróż w to miejsce z własnej woli. Miasto jak miasto, nie ma w nim nic szczególnego, poza kilkoma zabytkami. I żeby nie było, że narzekam – to nie narzekanie, a stwierdzone fakty. Zawsze staram się z każdego miejsca wycisnąć to co najlepsze, przymrużając oko na niedoskonałości. Tak więc jest i tym razem. Podróż zaliczam do bardzo udanych. W końcu byłam tam z moją Zuzią i dwoma wspaniałymi dziewczynami :*

Kolejne posty z Paryża już wkrótce!

Paryż

Wieża Eiffla

FOLLOW ME ON INSTAGRAM & FACEBOOK

 

497 total views, 3 views today

13 Komentarze

  1. Do Paryża chciałabym pojechać tylko po to… by być, odhaczyć to miejsce w Europie. Widzę, że np. Syf to nie tylko plotki:/

  2. Przyznaję się szczerze, że mnie Paryż też nie zachwycił. Właśnie z powodu tego “przesytu” podróżującymi i tubylcami, którzy mają Cię za dziwaka. Pewnie już tam nie wrócę, bo Paryż mnie nie oczarował, chyba wolę bardziej malownicze miejsca :P

  3. Nigdy nie marzyłam o Paryżu, choć zobaczyć malarstwo impresjonistyczne w jego kolebce chyba chciałabym.
    Szkoda, że czujesz się rozczarowana.

  4. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, Jak widać🙂

  5. Paryż od dawna jest moim marzeniem :) Cudowne miasto.

  6. Wywróciłaś mi myślenie o Francji do góry nogami. Spodziewałam się, że Francuzi dbają o swoje ulice a Ty wspominasz o wszędobylskich śmieciach i… szczurach! Nie spodziewałam się tego!

  7. pożeram strony

    Disneyland mamy w planach! Bardzo fajnie czytało mi sie ten artykuł, dziękuję

  8. Rzeczywiście, z wieloma punktami jakie wypisałaś zgadzam się po tym jak przez krótki czas mieszkałam w Paryżu, a w zasadzie pod Paryżem, jednak byłam w mieście codziennie.

    to miasto ma swoje uroki, jednak nie jest idealnie. Do Twojej listy dodałabym ogromne ilości strajków każdego kwartału i bezdomnych – całe rodziny śpiące na materacach na ulicy, z małymi dziećmi. Dla mnie ten widok, to był szok, nie mogłam się otrząsnąć przez tydzień, do dzisiaj pamietam obraz matki, czeszącej na oko, ośmioletniej córce włosy do snu, na ulicy…To jest miasto ogromnych kontrastów…

  9. O tym, że Paryż nie jest zbyt czystym miastem, wiadomo od dawna. To tętniąca metropolia, a wiadomo jak taka może wyglądać, gdy przewali się tędy m.in. miliony turystów.
    Zapraszam wszystkich przy okazji do siebie:
    http://fotowojaze.pl/kolejka-w-rudach-waskotorowka-na-weekend/

  10. Magdalena Bur

    Ja się nie zgadzam z częścią punktów albo w ogóle mnie one nie dziwią. O tym, że Francuzi kochają swój język wiedzą chyba wszyscy. Nawet jeżeli znają inne języki to niechętnie się do tego przyznają. O brudzie się nie wypowiem bo jak byłam w Paryżu to nie zauważyłam aby ulice były bardziej zaśmiecone niż w innych miastach.
    Na Placu Pigalle jadłam kasztany ale może już ich tam nie sprzedają. Dlaczego dziwi Cię jego wielkość i wygląd? On był (czy też jest) dzielnicą biednych artystów i prostytutek. Tym samym cudów bym się po nim nie spodziewała. Dziwią mnie trochę takie punkty bo świadczą o tym, że ktoś albo nie ma pojęcia gdzie jedzie albo ma wygórowane oczekiwania.
    Paryż to jedno z ważniejszych historycznie, kulturowo i artystycznie miast w Europie a nawet i na świecie. Zbiory sztuki jakie się tam znajdują powalają na kolana. Architektura to często najczystsze przykłady perełek z kolejnych wieków. Może masz racje, że Wieża Eiffla nie zachwyca wysokością ale trzeba pamiętać, że ona pochodzi z końca XIX wieku a wtedy była cudem techniki i nowoczesnych technologii budowania ze stali. Nadal jednak jest najwyższą budowlą Paryża.

    • Magda dziękuję Ci za komentarz i Twoją opinię. Każdy ma prawo do wyrażania swojej i tego się trzymajmy. To co opisałam w moim wpisie to są moje spostrzeżenia po wyjeździe. Tu nie chodzi o oczekiwania. Po prostu miasto jest hmm… przereklamowane. Zauważ, nie wypowiadam się tu o architekturze, bo nie taki był zamysł. Z pewnością jest wiele urokliwych miejsc w Paryżu, ale to w innym wpisie.

  11. Przepiękny kolor tego zamszowego plecaczka :). A co do Paryża mnie właśnie przerażają ceny. Nie jest to miasto dla oszczędnych turystów. :(.

  12. Dla mnie zawsze był przereklamowanym miastem :P.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.