Wpisz szukane zagadnienie. Wciśnij ESC, aby anulować.

Najpiękniejsza sukienka jaką kupiłam w second handzie + kilka słów o zakupach

Jestem fanką second handów, ale nie odwiedzam ich regularnie i nie często trafiam na jakąś perełkę. Trochę brakuje mi do tych miejsc cierpliwości i czasu. Podziwiam ludzi, którzy często tam chodzą i zawsze, ale to zawsze kupią coś genialnego i to najczęściej za grosze. Ja tak nie mam. Przy ogromnym szczęściu trafię na coś pięknego, ale nigdy to coś nie kosztuje “złotówkę”. Jeśli chodzi o zakupy w sklepach “z drugiej ręki” to potrfię upolować coś dla dziecka, dla siebie to rzadkość, dlatego chwalę się tym co tam kupiłam :)

W ogóle od pewnego czasu inaczej podchodzę do zakupów. Kiedyś kierowałam sie emocjami, że po prostu “muszę to mieć”. Teraz tak nie jest. Zanim wydam pieniądze, zastanowię się pięć razy, czy aby na pewno tego potrzebuję. Wkurza mnie gromadzenie rzeczy, które są fajne tak naprawdę przez chwilę, a poźniej leżą i zagracają nam mieszkanie. Bo co z tym wszystkim robić? Założę sie, że nie korzystacie ze wszystkiego co kupujecie, a pewnie niektóre rzeczy czekają z metkami na odpowiedni moment, który nigdy nie nadejdzie. Konsumpcjonizm, to zdecydowanie choroba XXI wieku. Chyba się zgodzicie?

W Krakowie mieszkam od 3 lat. Mały małe mieszkanie. Staram się oszczędzać – dorosłam do tego, by być, a nie mieć. Mało kupuję, ale mimo to rzeczy się mnożą. Nie wiem, może pączkują w nocy? Strasznie mnie to zaczęło uwierać kilka miesiecy temu. Dokładnie wtedy, gdy stołu w pokoju nie było widać, a z szafy wypadały ubrania. Skupiłam się, żeby mocno posegregować naszą przestrzeń – zmniejszyć ilość rzeczy, w tym za małych ubrań do których może schudnę, ilości zabawek, których nie ma gdzie układać, ubrań po córce, która rośnie jak na drożdżach, zmniejszyć ilość zapasów na kuchennych półkach, kosmetyków, a nawet książek. Zorganizowałam nie jedną wyprzedaż. Jeśli choć raz wystawiałyście swoje rzeczy w internecie to z pewnością wiecie, że nie idzie to jak po maśle. Musisz ubranie/ rzecz, którą chcesz sprzedać przygotować (wyprać, wyprasować, umyć, odkurzyć). Dalej robisz fotę, która nie wyjdzie dobrze za pierwszym razem. Później szukasz miejsca gdzie to wystawić. Jak już znajdziesz, to zamieszczasz zdjęcie, opis i czekasz na chętnego. Kilka godzin później dalej cisza, a po Twoim poście nie ma śladu – został przygnieciony tonami ogłoszeń przez innych użytkowników. Pasowało by znów odświeżyć ogłoszenie lub dodać na nowo. Usuwasz. Dodajesz nowe ogłoszenie. Zdjęcia. Opis i czekasz. I tak w kółko. A rzeczy leżą, kurzą się i wkurzają. Oczywiście, wszystko jest do zrobienia, ale potrzebujesz miejsca na domowy magazyn, dużo czasu i cierpliwości. Mi tego ostatnio zabrakło, dlatego oddałam dwa wory, albo nawet trzy ubrań i butów, których od bardzo długiego czasu nie udało mi się sprzedać. W naszym przedszkolu organizują zbiórkę dla potrzebujących, więc zrobiłam coś dobrego dla innych i dla swojego komfortu psychicznego. Polecam! 

Wracając do głównego tematu. Na zdjęciach moja wyszperana perełka z Second Handu – czerwona sukienka z dekoltem na zakładkę. Piękna prawda? Kosztowała całe 27 zł. I wiece co, z zakupów nie zrezygnuję, bo to lubię, ale podchodzę do nich bardziej świadomie i z całą pewnością są przemyślane. 

FOLLOW ME ON INSTAGRAM & FACEBOOK

382 total views, 16 views today

7 Komentarze

  1. Niech żyją ciucholandy! Kochałam, kocham i będę kochać. Zwłaszcza te z działem “na wagę”. Już ty wiesz, że jestem królową second handu:-) 95% moich ubrań jest z drugiej ręki i jestem z tego dumna. Jestem ubrana tanio i niepowtarzalnie, a na dodatek takie wydatki aż tak nie bolą finansowo – za 50 zł można wyjątkowo zaszaleć:-)

    • Agnieszka

      Ty to w ogóle jesteś mistrzem! Nie wiem jak to robisz ;)

      • Jest metoda:-)
        Wchodzisz do sklepu, ogarniasz teren wzrokiem jak lwica safari i uderzasz z obserwacją wzrokowo – dotykową kierując się zasadą:
        Najpierw patrzysz na kolor, bo co z tego, że świetny materiał jak i tak nie założysz. Potem manualnie badasz materiał – musi być dobrej jakości, a dopiero na końcu możesz wziąć wieszak do ręki i sprawdzić rozmiar. Wzrokowo-dotykowo jedziesz każdy rząd a potem mierzymy. Zawsze krytycznie – rzecz musi być jak najbardziej zadbana. Finito:-)

  2. Tak jak to bywa w przypadku ciuchów z drugiej ręki, w ogóle nie widać, że nimi są. Znajdą sie tam lepsze rzeczy niż szmatki z wielu sieciówek.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.