4 dni w Paryżu – gotowa lista do zwiedzania + nasze przygody

by Agnieszka
Paryż

Jakiś czas temu razem z Asią z bloga zfilizankakawy.tv wpadłyśmy na pomysł, aby lecieć z naszymi dziewczynkami do Paryża. Długo się nie zastanawiałyśmy. Kupiłyśmy bilety lotnicze, zaplanowałyśmy podróż i poleciałyśmy we cztery do Francji. I tak oto ostatnie dni sierpnia spędziłyśmy w Paryżu. Z podobnymi doświadczeniami życiowymi byłyśmy przekonane, że ten wyjazd po prostu się uda. No nie mogło być inaczej! Wyjazd rzeczywiście był super, ale Paryż nie raz rzucał nam kłody pod nogi. Zacznę od początku.

CZWARTEK

Nasz lot z Krakowa był o 7:20. Wstałyśmy bladym świtem, żeby zdążyć na lotnisko. Odprawiłyśmy się przez aplikację w telefonie więc nie musiałyśmy być dużo wcześniej na lotnisku, wystarczyła godzina przed. Spakowałyśmy kanapki na pierwsze śniadanie, później przeszłyśmy przez bramki i zaraz do samolotu. Moja Zuzia odrobinę się bała, choć leciała już kiedyś do Brukseli. Co prawda miała wtedy lekko ponad 3 lata i być może z pierwszego lotu niewiele pamietała. Po starcie i pierwszych chwilach w samolocie wszystkie 4 ucięłyśmy sobie drzemkę i zbierałyśmy siły na zwiedzanie Paryża. 

4 dni w Paryżu

Lot trwał 2,5 h. Po wylądowaniu na Beauvais i wyjściu z lotniska od razu skierowałyśmy się na stanowisko busów – wszystko było super oznaczone, nie trzeba było niczego szukać. Bilety na autobus kupiłyśmy online (od razu tam i z powrotem). Transfer z lotniska do centrum Paryża (dokładnie do Paris Porte Maillot) trwał ok. 75 minut. Droga zleciała bardzo szybko, a my nie mogłyśmy się doczekać, aż w końcu zobaczymy ten słynny Paryż i wieżę Eiffla. 

Plan na czwartek miałyśmy ustalony, jednak jak to w życiu – wyszło inaczej. Zwiedziłyśmy Muzeum Orsay i co ważne, w muzeum można zostawić bagaże. Nie szukajcie więc przechowalni w mieście, do których ciężko się dostać – sprawdziłyśmy to na własnej skórze. Znalazłyśmy przechowalnię bagażu, która była zamknięta – bilety można było kupić tylko online, ale była to dziwna, skomplikowana procedura. Odpuściłyśmy przechowalnię i pojechałyśmy do muzeum. Czy warto udać się do muzeum Orsay? Tak – choć przyznaję, że nie jestem ich wielką fanką, to po prostu warto je zobaczyć. 

Musee d’Orsay to dawny, okazały dworzec kolejowy. A w nim dzieła Moneta, van Gogha, Renoira i innych. Nie pomińcie panoramy Paryża, którą można oglądać zza olbrzymiej, szklanej tarczy zegara i z tarasu. Po muzeum udałyśmy się po klucze do naszego mieszkania i tu straciłyśmy mnóstwo czasu. Byłyśmy już zmęczone, z dwójką dzieci, bagażami i 33 stopniami C. Do tego komunikacja miejska płatała nam figle, linia 175 jeździła jak chciała, a my nie mogłyśmy dotrzeć do naszego wyczekanego domku. Zależało nam na czasie, bo wieczorem miałyśmy zaplanowany rejs po Sekwanie i wykupione bilety. Niestety, przez niejasną komunikację na rejs nie zdążyłyśmy… Wieczór spędziłyśmy odpoczywając pod wieżą Eiffla, przyglądając się migoczącym światełkom i jedząc naleśniki z nutellą na poprawę humoru. Plac Trocadero, który znajduje się przy wieży jest oblężony na maksa o każdej porze dnia. Późnym wieczorem wróciłyśmy do mieszkania. A sama wieża? Myślałam, że jest większa ;) Z pewnością jest charakterystycznym symbolem miasta. Na wieżę można wjechać. Są tam nawet restauracje! Ten punkt zwiedzania sobie odpuściłyśmy. Być może kiedyś to nadrobimy.

Muzeum Orsay

Muzeum Orsay

4 dni w Paryżu

4 dni w Paryżu

Paryż

4 dni w Paryżu

W czwartek zobaczyłyśmy:

  • Muzeum Orsay
  • Wieżę Eiffla i iluminację (stado migoczących światełek), Plac Trocadero

PIĄTEK

W Piątek miałyśmy zaplanowany wyjazd do Disneylandu. Wystartowałyśmy z samego rana, wróciłyśmy późną nocą. Oj było warto! Do Disneylandu dotarłyśmy bez przeszkód i nieprzewidzianych historii. Za to w drodze powrotnej miałyśmy niespodziankę. Pociąg, którym wracałyśmy po północy zatrzymał się kilka stacji przed końcowym przystankiem (ze względu na remonty). I znów ledwo żywe musiałyśmy kombinować jak wrócić do domu. Znalazłyśmy nocny autobus, na który dotarłyśmy w ostatnich minutach, bo musiałyśmy szukać biletomatu (a przypominam, że była już noc). W autobusie kolejna historia, bo wg rozkładu autobus zatrzymywał się na naszym przystanku, a kierowca i pani, która sprawdzała bilety w ogóle takiego nie znali. Co my przeżyłyśmy! Tego nie wie nikt oprócz nas… Koniec końców dojechałyśmy tam gdzie chciałyśmy. A o Disnaylandzie przeczytasz więcej w kolejnym wpisie.

SOBOTA

W sobotę zobaczyłyśmy najwięcej. Start był oczywiście wczesnym rankiem. Udałyśmy się do dzielnicy Montmartre, który sąsiaduje z Pigalle – dzielnicą czerwonych latarni, w której stoi słynny Moulin Rouge. Plac Pigalle mnie bardzo zaskoczył (szczegóły tutaj). Zupełnie niepotrzebnie nastawiłam się na coś extra! Ale za to przy Moulin Rouge miałyśmy ogromną frajdę i czułyśmy się trochę jak Marylin Monroe, gdy podwiewało nam sukienki :) Zobaczcie na zdjęciach! :)

Moulin Rouge

Moulin Rouge

Później wybrałyśmy się do Sacre Coeur. Warto wspiąć się na szczyt wzgórza, by podziwiać panoramę miasta. Do samej bazyliki nie wchodziłyśmy, ze względu na ogromną kolejkę – w końcu miałyśmy jeszcze masę planów na ten dzień. Dalej pojechałyśmy metrem na Pola Elizejskie, zobaczyłyśmy Ogrody Tuileries, a tam oczywiście zrobiłyśmy sobie małą sesję. Spacerem w drodze do Łuku Triumfalnego trafiłyśmy przypadkiem na przepiękny Most Aleksandra. Łuk Triumfalny konkuruje z Wieżą Eiffla o miano symbolu Paryża. Kto wygrywa? Dla mnie odpowiedź jest oczywista. 

Sacre Coeur

Sacre Coeur

Sacre Coeur

Łuk Triumfalny

Łuk Triumfalny

4 dni w Paryżu

Po obiedzie i naładowaniu akumulatorów poszłyśmy pod Katedrę Noterdame i znów przypadkiem trafiłyśmy na niesamowitą, tętniącą życiem Dzielnicę Łacińską. Nie zabawiłyśmy tam długo, ponieważ miałyśmy wykupione bilety do Luwru. A Luwr – to przeogromne, pierwsze muzeum narodowe Francji. To w Luwrze zobaczycie Wenus z Milo, Nike z Samotraki i Mona Lisę, której nam nie było dane zobaczyć na żywo, bo się okazało, że znów ze względu na remonty, została przeniesiona w inne miejsce, do którego nie mogłyśmy trafić. Gdy w końcu odnalazłyśmy salkę, w której się znajduje okazało się, że zamykają muzeum. Co za niefart! Przyznajcie sami! Paryż znów dał nam się we znaki…  Dalej wróciłyśmy do Dzielnicy Łacińskiej, podziwiałyśmy przepiękne wąskie uliczki i cudowne wystawy, zjadłyśmy pyszne lody, które były naszymi najdroższymi lodami w życiu :) posiedziałyśmy w jednej z knajpek i wróciłyśmy do domu.

Luwr

Luwr

Luwr

Luwr

Luwr

Katedra Noterdame

Katedra Noterdame

Katedra Noterdame

Ogrody Tuileries

Ogrody Tuileries

Ogrody Tuileries

Ogrody Tuileries

Nike z Samotraki

Nike z Samotraki

Dzielnica Łacińska

Dzielnica Łacińska

Dzielnica Łacińska

Dzielnica Łacińska

Dzielnica Łacińska

Dzielnica Łacińska

Plan na sobotę:

  • Montmare
  • Plac Pigalle
  • Moulin Rouge
  • Sacre Coeur
  • Łuk Triumfalny
  • Pola Elizejskie
  • Ogrody Tuileries
  • Most Aleksandra  
  • Noterdame
  • Luwr
  • Dzielnica Łacińska

NIEDZIELA

Na niedzielę miałyśmy zaplanowane śniadanie pod Wieżą Eiffla połączone z sesją, zdjęcia na Rue de l’Universite i wylot do domu po 16. Rano tuż po śniadaniu wpadłam na pomysł, by napisać mail do strony, poprzez którą wykupiłyśmy nasz rejs po Sekwanie. Strasznie żałowałyśmy, że w czwartek nie zdążyłyśmy na statek, a wycieczka i pieniądze nam przepadły. Szybko odpisali i okazało się, że wyrażają zgodę, abyśmy skorzystały! A my stanęłyśmy przed ogromnym dylematem… Było ok. 11. Rejs był punkt 12, trwał godzinę – do 13, do przystanku autobusów ok. 10 minut jazdy autem, transfer trwał 75 minut…. czy zdążymy na samolot???? Wszystko obliczyłyśmy kilka razy i podjęłyśmy decyzję, że płyniemy! Bo podobno kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana :) Matko jedyna, to wszystko było na wariackich papierach! I to jeszcze nie koniec…

Port statku był kilkaset metrów od ulicy, na której robiłyśmy zdjęcia. Prawie biegiem w 30-kilku stopniowym upale dotarłyśmy do portu z bagażami. Okazało się, że z walizką wejść nie mogę, Asia z plecakami tak. Pani była nieubłagalna. Dała mi adres sklepu z pamiątkami, w której jest także przechowalnia bagażu. Ja w tej białej sukience, pełnym makijażu i czerwonych ustach zostawiłam dziewczyny w porcie i gnałam z powrotem do tego sklepiku, żeby zostawić swoją walizkę. Drogę tam i z powrotem pokonałam w 8 minut. Pamiętam jak dziś :) Klęłam pod nosem i żyłam nadzieją, że zdążę. Po drodze zaliczyłam jeszcze 3 kawiarnie w poszukiwaniu croissantów – znalazłam w ostatniej. Ufff…. ostatni zakręt i są moje dziewczyny! Wpadłyśmy na statek w ostatnich minutach przed startem. Sam statek był bardzo duży, sporo było miejsca i moja walizeczka z pewnością by się zmieściła… Ciężko było nam się zrelaksować na statku, bo myślałyśmy już o drodze powrotnej. W trakcie rejsu na 13:05 zamówiłyśmy Ubera, który zawiezie nas na Paris Porte Maillot – stamtąd miałyśmy autobus na lotnisko. Wcześniej sprawdziłyśmy oczywiście godzinę odjazdu busów i celowałyśmy w konkretny i jedyny (jak na tamtą chwilę nam się wydawało). Generalnie rejs po Sekwanie był super. Choć nocą pewnie byłoby jeszcze lepiej. Zjadłyśmy na statku drugie śniadanie i przed 13 byłyśmy już w progach startowych. Uber był punktualnie. Miałyśmy jechać ok. 10 minut, a przez remonty jechałyśmy prawie 20… nie muszę chyba dodawać, że miałyśmy serce w gardle i milion myśli, czy zdążymy CUDEM na nasz samolot czy nie. Kierowca dostał instrukcje i dowiózł nas na miejsce najszybciej jak było to możliwe. Wyleciałyśmy z auta. Bus stoi, ale mówią, że nas nie wpuszą, bo nie ma miejsc. No takiego scenariusza to my nie przewidziałyśmy! Jasna cholera, nasze zdenerwowanie było już u zenitu. Koniec końców okazało się, że za kilka minut odjeżdżał dodatkowy autokar. Byłyśmy uratowane :) :) :)  i wróciłyśmy do Polski. Zdradzę Wam, że teraz pisząc to co nas spotkało, normalnie powróciły te emocje, a serce bije mi mocniej.

4 dni w Paryżu

4 dni w Paryżu

Paryż

4 dni w Paryżu

4 dni w Paryżu

W niedzielę zaliczyłyśmy:

  • zdjęcia pod wieżą na Rue de l’Universite
  • Rejs po Sekwanie

Jak widzicie Paryż dostarczył nam masę emocji. W drodze powrotnej w mojej głowie szalały przeróżne myśli i powiedziałam sobie wtedy, że więcej do Paryża nie przyjadę, a jak już to nie prędko. Paryż zaskoczył mnie wieloma rzeczami. Pierwszy post z Paryża znajdziecie tutaj. Teraz gdy już ochłonęłam, skusiłabym się na wycieczkę do Paryża raz jeszcze :) A jednak – nigdy nie mów nigdy! Po Paryżu, naszych licznych przygodach i kłodach rzucanych pod nogi wiemy, że damy radę w każdej sytuacji :) Z Francji przywiozłyśmy masę wspomnień i wspaniałych zdjęć. 

WAŻNE!!!

Na koniec mojego wpisu chciałabym przedstawić Wam Musement czyli platformę, na której można kupić bilety z pominięciem kolejki (szczególnie przydatne przy podróżach z dzieckiem, ale i dla tych, który cenią swój czas i nie lubią stać w kolejkach) lub bilety na wszelakie atrakcje. My wszystkie bilety kupowałyśmy online i zrobiłyśmy to jeszcze będąc w Polsce. Całą ofertę atrakcji znajdziecie tutaj:  https://www.musement.com/pl/. Serwis Musement pomoże Ci wydobyć to, co najlepsze z miejsc obranych jako cel wizyty, przedstawiając świetną ofertę lokalnych wycieczek i atrakcji. Pamiętajcie, że turystów w Paryżu jest bardzo wielu. Warto wcześniej podróż zaplanować i kupić bilety. A Musement zdecydowanie w tym pomaga.

Jak skorzystać? Wystarczy się zalogować i w lewym górnym rogu wpisać miasto, np. Paryż. System wyszuka atrakcje i bilety. Wszystko jest jasne i czytelne. Korzystałam i wiem, że bilety online to świetny pomysł! 

Musement

 

Musement

 

Musement

Cieszę się, że wytrwaliście do końca :) Opisałam nasze przygody, bo nie zawsze w życiu jest z górki. A dosyć często pod górkę… Chciałam też, żeby ten wpis to nie były to tylko suche fakty i podpunkty co trzeba zobaczyć. Mam nadzieję, że się podobało? Dajcie znać w komentarzach :*

FOLLOW ME ON INSTAGRAM & FACEBOOK

grudzień 2019

882 total views, 3 views today

You may also like

4 komentarze

Aneta 11 stycznia 2020 - 21:02

Paryż dopiero przed nami. Zapewne z powyższego serwisu wówczas skorzystamy. Wasza podróż wspaniała. :)

Reply
Agnieszka 15 stycznia 2020 - 15:09

Bilety online, to ooogromne ułatwienie. Świetnie, że ktoś pomyślał i powstał taki serwis – zdecydowanie ułatwia życie :)

Reply
Żyć nie umierać 13 stycznia 2020 - 20:35

Zazdroszczę Wam takiego cudownego wyjazdu. Może kiedyś i mi uda się wyjechać do Paryża. I cudowne zdjęcia macie stamtąd.

Reply
Agnieszka 15 stycznia 2020 - 15:08

Dziękuję :) w takim razie trzymam mocno kciuki, żeby się udało <3

Reply

Leave a Comment