Styczeń to taki miesiąc próbny, dlatego nowy rok zaczynam od lutego

by Agnieszka

Zawsze z początkiem roku snuje się plany i robi postanowienia. U mnie tak jak w zeszłym roku postanowiłam nie postanawiać. Bo to zwykle nie wychodzi tak jak powinno. Poza tym wychodzę z założenia, że nic nie muszę a wszystko mogę. Czy nie lepiej tak?

Czy miałam oczekiwania co do początku roku i nowego miesiąca?

Tak. Byłam skupiona na pracy i dalszym rozwoju, jednak coś nie zagrało i było ciągle pod górkę. Choć już na początku miesiąca wylądowałam w DD TVN, to to nie oznacza, że wszystko szło jak z płatka. Trasa Kraków-Warszawa nie była tak bajkowa jakby się z początku wydawała. O mały włos, a nie dojechałabym i noc spędziłybyśmy w przydrożnym zajeździe. Padło mi ładowanie w samochodzie i natychmiast musiałam przerwać podróż. A byłam z Zuzią. Na szczęście moi rodzice pospieszyli nam z pomocą…

Podsumowując: kilka godzin cennego czasu w plecy, no i kilka równie cennych stów. Bo samochód sam się nie naprawił. Tak więc – jak to zdarza mi się powiedzieć – równowaga w przyrodzie została zachowana. Później w ślimaczym tempie mijały kolejne dni depresyjnego stycznia. Dalej zmiana stanowiska w pracy i nowe obowiązki – generalnie musiałam się przeorganizować i ogarnąć na nowo. Tak wiem, że jedyna stała to ZMIANA, ale czy ciagle coś takiego musi się dziać? Gdy już wszystko jak mi się wydawało wróciło do normy, no to znów się posypało. Zaliczałam niesamowite spadki nastroju, była też kumulacja (i nie chodzi tu o wygraną w totka), a o dwa tygodnie przeziębienia… i u mnie i u Zuzi. Później nieścisłości, nieprzyjemności i inne „nie” z pewnym człowiekiem, który wciąż uprzyjemnia to nasze życie.

Lejdis świętowały nowy rok w sierpniu, dlatego ja mogę zacząć od lutego

No i dlatego z wyżej wymienionych powodów, uważam, że styczeń to taki miesiąc próbny. Wiem, że luty będzie lepszy i w końcu machina pozytywów się rozkręci. Śmiem tak twierdzić, bo jak za dotknięciem magicznej różdżki pożegnałam tą niesamowitą huśtawkę nastrojów, koszmarne zmęczenie, które samo zamykało mi oczy w ciągu dnia i smutne, depresyjne, obojętne dni. W końcu jest mi lepiej, choć nie codziennie świeci słońce. Może biometr w końcu jest korzystny, a może to coś innego – podzielę się tym pod koniec marca – jak totalnie mi przejdzie. Tak więc luty – bądźże dobry dla nas :) ahhh no i bliżej do wiosny… więc na pewno będzie lepiej :)

A jak Wasz styczeń? Był bardziej łaskawy niż ten mój?

FOLLOW ME ON INSTAGRAM & FACEBOOK

Luty 2020

Może Ci się również spodobać

3 komentarze

Karolina 11 lutego 2020 - 13:25

Mi ten styczeń minął jakoś błyskawicznie. Za to na świecie był tragiczny…

Reply
Agnieszka 11 lutego 2020 - 22:27

Racja i niestety dalej się dzieje…

Reply
Bożena 12 lutego 2020 - 05:19

U mnie też minął bardzo szybko…ja z wieloma rzeczami też ruszam od lutego

Reply

Zostaw komentarz