Z filiżanką kawy – o działalności w sieci, podróżach i samodzielnym macierzyństwie

by Agnieszka

Asia – na pierwszy rzut oka to delikatna blondynka. A tak naprawdę to kobieta z mocnym charakterem, ogromną chęcią do życia i z głową pełną marzeń. Znamy się kilka lat i połączyło nas oczywiście blogowanie, ale i podobne przeżycia. Obie kilka lat temu zostałyśmy samotnymi matkami, a nasze historie były niewiarygodnie podobne. Asia od lat prowadzi swoją stronę, a także prężnie rozwija instagramowe konto. W Kobiecych rozmowach, nie mogło Jej zabraknąć. Pokażę Ci dzisiaj świat okiem Asi z bloga z filiżanką kawy. 

Prowadzisz bloga Z filizakakawy.tv. Co daje Ci blogowanie i skąd w ogóle pomysł na takie miejsce w sieci?

Blogować zaczęłam w momencie, gdy jako młoda mama poczułam, że tonę w obowiązkach matki i żony, ale nie mam absolutnie nic dla siebie. Byłam bardzo młoda, świeżo po studiach, z dala od rodziny i przyjaciół. Mieszkałam w zupełnie obcym dla siebie miejscu, czułam się samotna i niespełniona. Nie mogłam znaleźć pracy, a wiedziałam, że macierzyństwo i prowadzenie domu to nie jest wszystko, czego od życia pragnę. Blogowanie dało mi poczucie spełnienia i swojego rodzaju wolność. Miałam coś wyłącznie dla siebie i liczyłam, że rozwinę to miejsce na tyle, by pozwoliło mi ono nie tylko realizować swoje pisarskie i fotograficzne pasje, ale także zarabiać. 

U mnie podobnie. Blogowanie to “odskocznia” od pieluch i takie własne miejsce w sieci. Podpowiesz gdzie szukasz inspiracji na nowe wpisy? A może masz plan jak działać i dokładnie wiesz co chcesz zrealizować i pokazać?

Jestem typem wrażliwca i to widać w moim postach. Choć w życiu staram się planować i wszystko mieć poukładane, to blog jest miejscem, gdzie działam zupełnie spontanicznie. Piszę o tym, co mnie bezpośrednio dotyka, porusza, interesuje. Czasem inspiracją są moje przyjaciółki, znajomi, rodzina, a posty są refleksją z tym związaną. Nierzadko natchnieniem są tematy i wypowiedzi osób, które pojawiają się na grupach w Social Mediach, w których się udzielam. Wiele postów to inspiracja podróżami, które regularnie odbywam. Dużo piszę też o zdrowym stylu życiu i domowych sposobach na różne dolegliwości. Jednym słowem: mój blog jest typowo lifestylowy, traktuje o absolutnie wszystkim, co mnie porusza i interesuje, a inspiracją jest samo życie. 

Z filiżanką kawy

Kogo lubisz podglądać w sieci? Masz ulubionych influencerów?

Prócz Ciebie Aga bardzo lubię zaglądać do Freakery. Jej Instagram przenosi mnie wręcz do innego świata, każdego dnia sprawdzam co u niej słychać, inspiruje mnie. Kolejne miejsce, którym się zachwycam to anglojęzyczne konto Pretty Little Fawn. Bonusem jest oczywiście możliwość czytania interesujących mnie rzeczy w języku angielskim – inspiracja i edukacja w jednym ;) Skoro już jesteśmy przy anglojęzycznych blogach i obłędnych kontach na Instagramie nie mogę pominąć Wishwishwish. Tu również moc pięknych zdjęć, moda, kobiecość i podróże. Nieregularnie i spontanicznie zaglądam na mnóstwo innych kont i blogów. W szczególności gdy szukam konkretnych informacji lub coś zwróci moją uwagę. 

Bardzo mi miło :) Nie znam twórców, o których piszesz, ale z chęcią zobaczę. To z pewnością będzie powiew świeżości. A co kręci Cię bardziej? Blogowanie czy Instagram?

Kocham blogowanie na równi z Instagramem, ale nie zawsze mam czas na napisanie kolejnego postu. Wbrew pozorom praca na blogu zajmuje masę czasu i jest to bardzo czasochłonne i pracochłonne hobby. Z tego powodu, ostatnimi miesiącami, to właśnie na Instagramie jestem dużo aktywniejsza. Jednakże  blogowania nie mam zamiaru porzucić i choć posty nie pojawiają się już tak często, jak kilka lat wstecz, to myślę, że teraz są one dużo bardziej przemyślane, osobiste i dopracowane. Teraz siadam do bloga, gdy naprawdę to czuję i pracuję nad każdym nowym postem wiele godzin. Każdy nowy post jest wynikiem moich przemyśleń i odczuć lub chęcią podzielenia się czymś ważnym, pięknym. Nie ma przypadkowych czy wymuszonych wpisów tworzonych na potrzeby wrzucenia czegoś, bo to działa na zasięgi. Nie przejmuję się już liczbą Unikalnych Użytkowników, wyświetleń czy współczynnikiem odrzuceń. Teraz piszę pod wpływem konkretnych impulsów: opisanie pięknej podróży, chęć podzielenia się fajnym odkryciem, przemyślenia płynące prosto z serca. Chciałabym pisać częściej, mam w głowie sporo niezrealizowanych pomysłów, ale z tym muszę poczekać do wakacji. 

Hmmm… jestem ogromnie ciekawa co to będzie! A jak wygląda Twój idealny dzień?

Nie mam wielkich wymagań. Obecnie większość moich dni jest idealnych. Mam własne miejsce, o których marzyłam, cudowną córkę i fantastycznego męża. Idealny dzień to dzień jak co dzień. Budzimy się. Zwykle to mąż wstaje przed nami, bo wcześniej zaczyna pracę. W weekendy się wylegujemy. W tygodniu kawę i śniadanie przyrządzam ja, w weekendy to zadanie męża. Poranek pachnący kawą wypitą z ukochaną osobą w jasnym, słonecznym mieszkaniu lub na moim malutkim, ale ukwieconym i przytulnym balkonie nie ma sobie równych. Później praca, nauka zdalna, przygotowywanie obiadu. Codzienność też jest fajna, nawet gdy czasem się powkurzamy na głupi telefon od szefa czy przypalony garnek. Po południu spacerujemy, jeździmy na rowerach, oglądamy filmy, jemy słodycze, wygłupiamy się. Czasem wieczorami, gdy córcia śpi robimy sobie z mężem romantyczne kolacje z winem, deską serów czy sałatką. A innym razem nakładamy z córcią maseczki, moczymy dłonie w oliwce i robimy sobie babski wieczór ze starymi romansidłami w tle (najbardziej kochamy te z Audrey Hepburn). Wiadomo, że najcudowniej byłoby taki dzień spędzić bez pracy, z jedzeniem podanym pod nos wprost z wykwintnej restauracji, które zjedlibyśmy na tarasie z widokiem na Adriatyk albo któryś z Oceanów. Jednak dla mnie taka niezwykła, rodzinna, pełna ciepła i rytuałów codzienność jest najważniejsza. Kocham to po prostu. Długo na to czekałam.

Z filiżanką kawy

Doskonale to rozumiem. Wiesz co, jesteś mega silną babką! Skąd czerpiesz siłę do działania? Wychowujesz córkę, pracujesz, blogujesz i oczywiście zajmujesz się domem – jak to wszystko godzisz? 

Nie wiem! Naprawdę nie wiem jak to wszystko robię ;) Choć przyznam, że w porównaniu do tego co było dwa, trzy lata wstecz to teraz wypoczywam. Jeszcze nie tak dawno pracowałam w czterech szkołach na prawie dwóch etatach, robiłam remont mieszkania, wychowywałam córkę, rozwodziłam się, robiłam studia podyplomowe, a nawet zaczęłam kurs na prawo jazdy. Spałam maksymalnie 6 godzin na dobę i robiłam na nogach po 11 km każdego dnia, bo kursowałam pomiędzy szkołami i przedszkolem córki. To było szaleństwo! Myślę, że siłą były moje marzenia i chęć zapewnienia córce jak najlepszego życia, a przede wszystkim: bezpieczeństwa! Miałam cel, wiedziałam czego pragnę i czułam, że dam radę. Od zawsze byłam ambitna, ale poprzednie małżeństwo mocno mnie przytłaczało. Rozwód, choć mnie załamał i zaskoczył, to dał mi wielkie pole do działania i przypomniał kim kiedyś byłam i co potrafiłam. 

Niesamowite! Co dla Ciebie było najtrudniejsze w samotnym macierzyństwie?

Najtrudniejsze było cierpienie córki. Melania była malutka i rozdarta, słyszała wiele niepotrzebnych rzeczy i widziała zachowania dorosłych, po których mogła czuć się obarczona odpowiedzialnością i przytłoczona. Na szczęście udało mi się trafić do świetnej pani psycholog, która pomogła mojej córce poukładać sobie wszystko w główce. Melania to bardzo rodzinna dziewczyna, odczuwałam, że bez ojca czuje się samotna. Wiedziałam, że marzy o pełnej rodzinie, zapleczu w postaci mamy i taty. Było to trudne dla mnie, bo nie mogłam zmusić przecież byłego męża do powrotu. Trudne były też, rzecz jasna, wszelkie prozaiczne rzeczy jak godzenie pracy z wychowywaniem Melci. Samo bieganie pomiędzy moimi szkołami, a jej przedszkolem wykańczało fizycznie. Później trzeba było też przecież zająć się nią, sprawdzić testy i wypracowania, zrobić coś w domu. W pierwszej klasie doszły zajęcia w Szkole Muzycznej i ilość obowiązków się zwiększyła. Wtedy nadszedł moment, kiedy ograniczyłam liczbę szkół, w których pracowałam. Nie było wyjścia. Wolałam zarabiać mniej, ale poświęcić czas córce, która nie dość, że zaczynała naukę w szkole, to jeszcze bardzo chciała grać na gitarze. To bardzo trudne wychowywać dziecko w pojedynkę, prowadzić dom i pracować. Szczególnie jeśli jest się typem takiej pedantki i perfekcjonistki jak ja :) 

Z filiżanką kawy

Taka refleksja mnie nachodzi, że my samotne matki mamy tak wiele na głowie. Osoby nie mające takiego problemu, te “stojące” obok, nie zdają sobie sprawy z tego jak trudna może być codzienność, ten natłok obowiązków. A do tego jak trzeba być silnie psychiczną, żeby temu wszystkiemu sprostać. Bo przecież my nie z wyboru zostałysmy same… Cieszę się, że o tym wszystkim wspominasz tak po prostu. A zmieniając temat, chciałam zapytać skąd u Ciebie zamiłowanie do podróży? Zwiedziłaś już kawał świata! Czego ogromnie zazdroszczę :)

Od małego kocham podróżować. Myślę, że rodzice zaszczepili we mnie tą miłość. Nie jeździliśmy w daleki świat, ale regularnie zwiedzaliśmy Polskę oraz słowackie góry czy jaskinie. Jeśli w danym roku nie było szans na dłuższe wakacje, planowaliśmy weekendowe wypady. Jechaliśmy wtedy na cały dzień do Ojcowa czy do okolicznych zamków. Rodzice lubili pokazywać nam świat, teraz ja pokazuję go mojej córce. Na studiach trafiłam na pokrewną duszę, z którą przemierzyłam kawał Polski. Wyobrażasz sobie? W dobie braku internetu i wypasionych komórek poruszałyśmy się pociągami, autobusami i busami, załatwiałyśmy noclegi i wspólnie zjechałyśmy chyba całą ścianę wschodnią Polski. Do tej pory podziwiam nas za ogarnięcie tylu rzeczy bez dostępu do internetu w telefonie.

Ale ekstra! Czy masz jakieś marzenia związane z blogowaniem i podróżami? Gdzie chciałabyś się wybrać?

Bardzo podoba mi się nasza Europa, dlatego chciałabym zjechać ją wzdłuż i wszerz. Szczególnie marzy mi się Szwajcaria. Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś razem wybrać do Hallstatt, który tak nam się spodobał, Aga :) Z dalszych eskapad moim wielkim marzeniem jest Rosja, w szczególności Petersburg, Stany Zjednoczone i Jordania. Z Jordanią wiąże się dosyć śmiesznie tragiczna historia, bo mieliśmy ją zobaczyć w sierpniu minionego roku. Niestety nie wpuszczono nas na pokład samolotu, bo okazało się, że paszport mojego męża był ważny jeszcze tylko 4 miesiące, a do tego kraju musi być minimum pół roku. To miała być nasza podróż poślubna. Tego samego dnia jednak wynajęliśmy samochód i pojechaliśmy na spontaniczną objazdówkę. Dzięki temu odkryliśmy bajeczną Słowenię, zwiedziliśmy też troszkę Austrii, Czech i zahaczyliśmy o Triest. 

Marzenia związane z blogiem wciąż dotyczą tego, by stał się on takim źródłem dochodu, żebym mogła zająć się nim jako pracą zawodową. Wtedy robiłabym coś, co naprawdę kocham i stałabym się spełnioną kobietą na ścieżce zawodowej. Bajką byłoby połączyć blogowanie i podróżowanie – praca marzeń!

Z filiżanką kawy

Jesteś teraz szczęśliwą mężatką. Jakie rady dałabyś kobietom, które są na życiowym zakręcie i tkwią w toksycznych związkach?

Jeśli zostałaś sama daj sobie czas! Pisałam o tym sporo na blogu. Kobiety po rozstaniu często sięgają po plaster w postaci kolejnego faceta. Zwykle wpadają wtedy z deszczu pod rynnę, bo kobieta pokaleczona nie jest nigdy celem dojrzałego, odpowiedzialnego faceta. Zraniona, pełna deficytów osoba staje się ofiarą kolejnego toksyka. Tak to działa, to nie jest żadne odkrycie, to fakt. Najlepszym lekarstwem jest pobycie z samą sobą, odkrycie i pokochanie siebie na nowo. Umawiaj się z koleżankami, idź do teatru, umów się do fryzjera, zapisz się na kurs, czytaj książki, ucz się języków. Nie stroń od randek. Randki są super, ale nie zachodź w ciążę z mężczyzną, którego znasz dwa miesiące, bo czujesz, że to wielka miłość. Wielką miłość zweryfikuje życie. Zawsze. Ale Ty postępuj roztropnie i bądź ostrożna.

Jeśli tkwisz w toksycznym związku i o tym wiesz to już jesteś w połowie drogi. Czytaj fachową literaturę, zbieraj oszczędności i siły, znajdź wsparcie i odejdź. Z toksycznego związku trzeba uciekać, pomimo że będzie bolało i będzie trudno. Bo każde odstawienie toksyny wyniszcza organizm i wystawia go na próbę, ale jak już ją przejdziesz – będziesz wolna. 

To bardzo cenne uwagi i wskazówki. Niestety rozwody są na porządku dziennym i wiele kobiet znajduje się w podobnej sytuacji. Mam nadzieję, że trafią na ten wywiad i wyciągną z niego coś dla siebie. Może będzie dla nich motywacją do działania? Tak, banalnie to brzmi, ale takie motywacyjne kopniaczki są niezwykle potrzebne i dają nadzieję, że rozwód to nie koniec świata (choć tak się wtedy wydaje), a może być początkiem czegoś nowego. Życie po rozwodzie to droga często trudna i wyboista, ale trzeba iść dalej. I jak widać, jeszcze może być pięknie! Asia, mam dla Ciebie ostatnie pytanie: czym jest dla Ciebie kobiecość?

Dla mnie to przede wszystkim delikatność. Gdy słyszę kobieca to widzę delikatną, ciepłą, wrażliwą osobę, która jednakże potrafi tupnąć nogą, zezłościć się, głośno śmiać, czasem mieć focha na cały świat, jest zdecydowana, wie czego pragnie, ale w całokształcie jest po prostu delikatna, czuła, opiekuńcza, wrażliwa i mądra – tak życiowo mądra. Nie wprawia w zakłopotanie, można się przy niej swobodnie czuć, jest elegancka, ale nie sztuczna czy wyniosła. Kobieca to taka przy której wszystko staje się bardziej różowe, ale nie przesłodzone, bo kobiecość to dobro i prawda, bycie dla kogoś. Kobiecość w sferze damsko-męskiej to dla mnie bycie kusząca i nęcącą, ale właśnie w taki delikatny, subtelny sposób. Jakby kobieta wcale nie chciała, a mimo to wszystko co robi jest pełne seksapilu i wdzięku. Niewymuszone, od niechcenia, nie idealne, subtelne, a przy tym bardzo kuszące. To jest dla mnie kobiece i taka jest dla mnie kobiecość. Trochę eteryczna, czasem bardzo wyrazista, nie przesadzona, naturalna, elegancka, ciepła, mądra i bardzo wrażliwa. Kobiecość wnosi wszytko na wyższy poziom, jest brakującym elementem każdej układanki, czymś co nadaje charakteru. Jednym z synonimów kobiecości jest wspomniana już – moja ukochana – Audrey Hepburn. Jej niezwykła mądrość, wrażliwość, wyczucie stylu i smaku, a także gesty, zachowanie i sama uroda są dla mnie kwintesencją kobiecości. Takie kobiety inspirują mnie w odkrywaniu samej siebie.

Dziękuję Ci, że zgodziłaś się wziąć udział w moim nowym blogowym cyklu “Kobiece rozmowy” i odpowiedziałaś mi na kilka ważnych pytań. Jesteś inspiracją dla innych kobiet i pokazujesz, że jak się chce to się da. Z całego serca życzę Ci spełnienia marzeń, nie tylko tych blogowych i związanych z podróżami, ale przede wszystkim tych życiowych, codziennych. Niech będzie tak jak marzysz, bo na to w pełni zasługujesz. Jak dla mnie jesteś połączeniem pięknej, kobiecej duszy z ogromną siłą i pasją. 

Dziękuję za tyle ciepłych słów i cudowną, babską rozmowę. 

Serdecznie zapraszam na blog Z filiżanką kawy oraz Instagram

 

 

Może Ci się również spodobać

12 komentarzy

Magdalena 25 maja 2020 - 21:22

Czytając mam wrażenie, że bardzo dobrze sie znacie. Super, że tak się wspieracie dziewczyny. Gdzieś już mignął mi blog Asi, przy okazji komentowania na kreatywne. Szczerze życzę Jej wreszcie rozwoju bloga i aby udała się ta niewypalona podróż do Jordanii. Przyznam, że również uwielbiamy z rodziną poznawać różne miejsca, więc dobrze rozumiem te marzenia. I choć wypełniam teraz czas innym, odkładanym wcześniej hobby, zamierzam ponownie ruszyć w świat. W dzisiejszych czasach dość wyczekiwane jest aby lecieć w kolejne podróże (w dobie koronawirusa). Fajnie, że można się spełniać w roli ukochanej żony i mamy i po prostu być szczęśliwą. Pozdrawiam ciepło!

Reply
Agnieszka 28 maja 2020 - 23:36

Tak, u Asi można znaleźć wiele podróżniczych inspiracji i nie tylko. I Tobie życzę by najbliższy czas (w sumie i nie tylko najbliższy) obfitował w podróże. My właśnie przez covid-19 mamy w planach podróżowanie po Polsce. Mam nadzieję, że poznamy wiele fajnych miejsc. Pozdrowienia :)

Reply
TosiMama 25 maja 2020 - 22:28

Ciekawa i inspirująca rozmowa. Lubię takie:)

Reply
Agnieszka 28 maja 2020 - 23:37

Życiowa i motywująca! Pokazujemy, że choć życie rzuca kłody pod nogi, to jak się chce to się da :)

Reply
Koralina 26 maja 2020 - 00:14

jeśli miałabym powiedzieć co mi daje blogowanie to musiałabym się długo zastanawiać, chyba po prostu chcę coś robić. Bardzo fajny wywiad :-)

Reply
Agnieszka 16 czerwca 2020 - 23:08

Dziękuję :) Powiem Ci, że jakiś czas temu zrobiłam sobie kilka dni “wolnego” od blogowania i Social Mediów. Nooo troszkę mi się nudziło i tęskniłam :D Nie zamierzam tego rzucać! Blogowanie daje wiele dobrego :)

Reply
Roksana www.kopanina.pl 26 maja 2020 - 11:22

Mnie przede wszystkim zachwyciły zdjęcia. Są piękne! Oglądałam je kilka razy szukając dla siebie inspiracji na przyszłość.

Reply
Z filiżanką kawy 2 czerwca 2020 - 19:26

Bardzo, bardzo mi miło ❤️

Reply
Zosia 27 maja 2020 - 17:36

Pięknie…

Reply
Agnieszka 28 maja 2020 - 23:37

:*

Reply
lifeplanet 28 maja 2020 - 09:34

Mocny a zarazem potrzebny wpis.

Reply
Agnieszka 16 czerwca 2020 - 23:08

Cieszę się. Daje motywacyjnego kopa!

Reply

Zostaw komentarz